Wywiady

Wywiad z Beatą Mroziuk, Dyrektor ds. Marketingu ZM Silesia S.A.

Czwartek, 10 września 2020 Autor: Tomasz Pańczyk, HURT & DETAL Nr 09/175. Wrzesień 2020
O tym jak branża mięsna radzi sobie w czasie pandemii, o rosnącym znaczeniu produktów krajowych oraz o patriotyzmie gospodarczym rozmawiamy z Beatą Mroziuk, Dyrektor ds. Marketingu Zakładów Mięsnych Silesia S.A.
Jak radzą sobie Zakłady Mięsne Silesia w okresie pandemii? Czy popyt na wyroby mięsne uległ wahaniom? Czy nastąpiły istotne zmiany w wolumenach produkcji i strukturze sprzedaży?

Jak na razie nie odczuwamy znaczącego wpływu kryzysu gospodarczego spowodowanego koronawirusem. Systematycznie zwiększamy produkcję i sprzedaż, co jest efektem lepszego wykorzystania mocy zakładów przetwórczych należących dawniej do ZM Kania.

W pierwszej fazie pandemii doszło do dużego wzrostu popytu. Konsumenci masowo wykupywali żywność na zapas, w tym mięso. Szybko okazało się, że jedzenia w sklepach nie zabraknie. W efekcie w okolicach Wielkanocy popyt na wyroby mięsne spadł.

Od maja mamy do czynienia z odbudową popytu. Trwający sezon grillowy też finalnie nie okazał się znacząco odmienny od poprzednich. Większy od koronawirusa wpływ na popyt na produkty na grilla miała pogoda. Początek sezonu, aż do lipca był deszczowy, a jak wiemy nie sprzyja to grillowaniu. Sierpień jest pod tym względem znacznie lepszy. Kryzys spowodowany COVID-19 nie wpłynął na nasze plany i przed sezonem grillowym powiększyliśmy ofertę o linię Go Green Grill.

ZM Silesia produkują w czterech zakładach i każdy z nich jest wyspecjalizowany do produkcji dużych powtarzalnych partii wędlin. Posiadanie nowoczesnej bazy przetwórczej w kilku lokalizacjach pozwala nam na dywersyfikację produkcji. Znacząco zmniejsza też ryzyko perturbacji dla całej firmy w przypadku pojawienia się koronawirusa wśród pracowników. Od samego początku pandemii zachowanie ciągłości produkcji było dla nas priorytetem. To ogromnie ważne nie tylko dla samej Silesii, ale przede wszystkim dla setek polskich hodowców, którzy poprzez pośredników dostarczają nam mięso.

COVID-19 i ograniczenia z nim związane wprowadził wiele zmian w preferencjach zakupowych Polaków, m.in. poprzez korzystniejsze postrzeganie produktów krajowych i regionalnych. Jakie zmiany nastąpiły w tym zakresie w branży mięsno-wędliniarskiej?

Tuż po wybuchu pandemii COVID-19 znacząco wzrosło zainteresowanie wyrobami paczkowanymi i większymi opakowaniami (tzw. family pack). Nie dotyczyło to zresztą tylko wędlin, bo ze względów bezpieczeństwa paczkowano nawet chleb i bułki. Teraz mamy powrót do normalności. Finalnie nie zaobserwowaliśmy żadnego istotnego trendu w branży mięsnej wywołanego przez COVID-19.

Jeśli chodzi o znaczenie produktów krajowych i regionalnych to rzeczywiście ono rośnie. Wiele sieci handlowych, również tych ogólnopolskich, wprowadza do swej oferty produkty regionalne i tworzy przeznaczone dla nich lady lub regały, aby lepiej je wyeksponować.

Również kwestia polskości stała się niesamowicie ważna. Paradoksalnie, póki co jest ona mniej istotna dla konsumentów niż dla sieci handlowych. Ze strony handlu jest coraz większy nacisk, aby produkty pakować i oznaczać w taki sposób, żeby podkreślać i eksponować ich polskość. To dotyczy także sieci dyskontowych.

Czy konsumenci wciąż potrzebują edukacji w zakresie wybierania polskich produktów, a tym samym wspierania polskiej gospodarki? W jaki sposób ZM Silesia pomagają w identyfikacji własnych produktów w handlu?

Zdecydowanie potrzebują takiego wsparcia. Choć realizowane są różne akcje edukacyjne czy tworzone aplikacje i portale umożliwiające sprawdzenie, czy dany produkt pochodzi od polskiego producenta, to aby zmienić nawyki zakupowe potrzeba więcej czasu. Tylko konsekwentna komunikacja pozwoli na to, aby konsument dokonywał świadomych wyborów. Jest to praca na lata.

Generalnie mamy w Polsce stosunkowo małą wiedzę nt. gospodarki, w tym brak umiejętności rozpoznawania pochodzenia np. wyrobów mięsnych. Wiele osób robi zakupy mechanicznie. Nie ma dla nich znaczenia skąd pochodzi produkt.

Jako ZM Silesia bardzo mocno akcentujemy, że jesteśmy dużą polską spółką, z polskim kapitałem i korzystającą z rodzimego surowca. Stąd też linia produktowa „Nasze Polskie”, którą wprowadziliśmy na rynek w 2018 roku. W jej ramach oferujemy m.in. kabanosy wyprodukowane wyłącznie z polskiego mięsa.

Optymizmem napawa jednak fakt, że zainteresowanie polskimi produktami stale rośnie. Można powiedzieć, że przekształciło się już w tzw. makrotrend. Klienci coraz częściej zwracają uwagę, gdzie dany produkt jest wytwarzany i dokonują świadomych wyborów.

Latem tego roku prowadziliśmy nad Bałtykiem akcję samplingową, w ramach której rozdaliśmy 50 tys. próbek kabanosów „Nasze Polskie”. W rozmowach z konsumentami bardzo często przewijała się opinia: fajnie, że jest to polski produkt, bardzo lubimy polskie produkty i chcemy je wspierać.

Patriotyzm zakupowy ma różne oblicza, to również wspieranie polskich rolników i upraw. Jakie działania w tym zakresie prowadzą Zakłady Mięsne Silesia?

ZM Silesia są częścią polskiej Grupy Cedrob, w ramach której odpowiadają za przetwórstwo. Surowiec w zdecydowanej większości pozyskujemy ze spółek wchodzących w skład Grupy: Cedrob i Gobarto. To one zajmują się m.in. produkcją mięsa białego, czerwonego czy paszy dla zwierząt hodowlanych i na co dzień pracują z tysiącami polskich rolników i dostawców. Część działań prowadzonych jest w ramach Grupy Cedrob. Bierze ona udział w akcjach wspierających patriotyzm gospodarczy i finansuje różnego rodzaju inicjatywy społeczne i kulturalne. Od kilku lat rozwija również program Gobarto 500 w ramach którego odbudowuje polski rynek produkcji mięsa wieprzowego razem z polskimi hodowcami.

Dziękuję za rozmowę.
Tomasz Pańczyk,
Prezes Wydawnictwa



tagi: Zakłady Mięsne Silesia, branża mięsna,