Advertisement

Wywiady

Rozmowa z Adamem Mokryszem, CEO w Grupie Mokate

Piątek, 18 października 2019 Autor: Monika Górka, HURT & DETAL Nr 10/164. Październik 2019
W wieku pięciu lat zaczął grać w szachy, ma słabość do Toskanii, a najbardziej dumny jest ze swojej rodziny. O osobistym trójkącie szczęścia, wyzwaniach zawodowych i sile rodzinnego biznesu rozmawiamy z Adamem Mokryszem, CEO w Grupie Mokate.
Czy praca to ważna część życia? To przyjemność, obowiązek a może przyjemny obowiązek?

Mój trójkąt szczęścia to szczęśliwa rodzina, udany biznes i ciekawe pasje osobiste. Praca jest bardzo ważna, ale fundament to rodzina. To ona daje siłę i energię do realizacji pasji prywatnych i zawodowych. Jest tak, że gdy praca jest równocześnie pasją, to przestajemy ją traktować jak pracę i realizujemy się. Mokate to polska firma rodzinna, to wielka część mojego życia. Jestem w nią od lat zaangażowany na 100 procent. Z przyjemnością się w niej realizuję rozwijając ją międzynarodowo, co jeszcze bardziej motywuje mnie do działania. Buduję firmę i nasze marki na rynkach zagranicznych i jestem w tym konsekwentny. Moim celem jest zwiększanie skali biznesu i zasięgu działania Grupy Mokate. Widzę w niej ogromny potencjał, który trzeba wykorzystać. Jednocześnie świadomość, że moja rodzina od kilkudziesięciu lat rozwija ten biznes, to dla mnie wielka odpowiedzialność. Podjąłem się tego zobowiązania z dumą i dużą motywacją do realizowania kolejnych celów. Buduję firmę rodzinną Mokate dla kolejnych pokoleń – moich dzieci. Chciałbym, żeby to one przejęły kiedyś stery w naszym przedsiębiorstwie.

Poza pracą, czy jest miejsce i czas na realizowanie siebie, np. poprzez ciekawe hobby?

Hobby to kolejny z elementów mojego trójkąta szczęścia. Moje pasje wiążą się z aktywnością. Lubię grać w ping-ponga, squasha, koszykówkę. Gdy jest możliwość – chętnie nurkuję. No i oczywiście gram też w szachy, które są moją wielką miłością. Wciągnęły mnie jeszcze w dzieciństwie, gdy w wieku pięciu lat nauczył mnie tej gry tata. Do dziś, jeśli tylko pozwala na to czas, biorę udział w różnych rozgrywkach. Uważam, że szachy są świetnym treningiem dla umysłu. Zmagania na szachownicy uczą koncentracji, planowania i strategii. W tej królewskiej grze istnieją rozmaite, nierzadko bardzo złożone warianty zdarzeń oraz możliwości zastosowania skomplikowanych zagrywek. Jednocześnie obok chłodnej, dogłębnej analizy liczy się refleks. To właśnie dzięki tej dyscyplinie zdobyłem umiejętność szybkiego rozpoznania sytuacji, przewidywania ruchów przeciwnika, projektowania sekwencji zdarzeń. Dzięki temu mogłem niejeden raz szybciej zareagować i z większym wyprzedzeniem stymulować rozwój, tworzyć nowe projekty, w tym biznesowe. To ważne również z tego względu, że człowiek żyjący intensywnie nie zawsze ma czas zastanowić się, czy kierunek, w którym idzie, jest dobry i w pełni zgodny z tym, czego rzeczywiście chce. Szachy bardzo tu pomagają. Są czymś więcej niż sportem i ćwiczeniem umysłu. To filozofia. Mokate regularnie współorganizuje turnieje i mistrzostwa szachowe w myśl hasła „Mokate pobudza myślenie”. Nasza firma jest też partnerem Polskiego Związku Szachowego. Powołaliśmy również Akademię Szachową Mokate i wspieramy projekt Polskiego Związku Szachowego „Edukacja przez Szachy w Szkole”.

Mówił Pan w wywiadach, że lubił uczyć się języków obcych.

Tak – znam biegle trzy języki, ale ta chęć nauki cały czas we mnie jest. Niedawno zacząłem uczyć się hiszpańskiego. Wszyscy mówią o konieczności znajomości angielskiego (czego oczywiście nie podważam), ale zapominają niejednokrotnie, że hiszpański to drugi najpowszechniej używany język na Ziemi. Jako ojczystym posługuje się nim ponad 700 milionów ludzi na siedmiu kontynentach, natomiast liczba ludzi ogółem na świecie mówiących tym językiem przekracza półtora miliarda. Dla mnie język obcy jest jak kolejny co najmniej jeden paszport, który pozwala otwierać drzwi do następnych państw. W międzynarodowym biznesie, takim który prowadzi Mokate, to cenna umiejętność.

A motoryzacja? Znamy prezesów, którzy mają np. własną kolekcję samochodów.

Samochód to nienajlepsza forma inwestycji, a pasjonatem motoryzacji nigdy nie byłem. Dlatego żadnej kolekcji samochodów nie mam. Jestem daleki od tego, by pieniądze kumulować w kilu autach, które stoją w garażu i używane są ledwie kilka razy w roku. Poza tym, dalekie trasy wolę pokonywać chociażby pociągiem – tak jak np. do Warszawy. A jeszcze dalsze – samolotem. Mam wtedy czas na dobrą książkę i chwilę relaksu.

A na co dzień, po pracy – jak lubi Pan odpoczywać?

Z dziećmi. Tak jak mówiłem, szczęśliwa rodzina jest bardzo ważna. Lubimy spędzać ze sobą czas. Warto, by dziecko od najmłodszych lat nabierało właściwych wartości i nawyków z domu rodzinnego oraz uczyło się strategicznego myślenia poprzez zabawę. Dlatego gramy w różne gry – szachy, monopol, układamy lego. Chętnie chodzimy też na spacery, aby mieć bliski kontakt z naturą. Cieszymy się tym, że jesteśmy razem. Mieszkamy w pięknych rejonach Polski, więc możliwości spędzania czasu zdrowo, aktywnie i przede wszystkim wspólnie, jest bardzo wiele.

Gdzie lubi Pan podróżować? Ma Pan jakieś ulubione miejsca na świecie, do których chętnie Pan wraca?

Mam pewną słabość do Włoch, a zwłaszcza do Toskanii. Uwielbiam tamtejszą kuchnię i wina. Krajobrazy i klimat Toskanii są niepowtarzalne. Świetnie się tam czujemy. Poza Europą lubię wypoczywać w krajach Dalekiego Wschodu – najchętniej w Malezji i Tajlandii. Odmienność miejscowej kultury i klimatu, w połączeniu z bajkowymi krajobrazami są magnesem, który od lat mnie tam przyciąga. Ale zawsze będę powtarzał, że to Ustroń i Beskidy pozostają moim ulubionym miejscem na świecie. Tak jak wielu mieszkańców tych stron, wracamy do siebie z najdalszych podróży z tym przysłowiowym poczuciem, że wszędzie dobrze, ale w domu – najlepiej. W Ustroniu się wychowałem, tutaj mieszkam, tu powstał i działa do dziś pierwszy zakład produkcyjny Mokate. To piękna, turystyczna, zielona miejscowość. Uroki znanych metropolii nigdy nie odwiodły mojej rodziny od tych stron. Jeśli jedziemy do wielkiego miasta na świecie, to przede wszystkim dla załatwienia konkretnych spraw związanych z firmą.

Moja największa duma to…

Moja rodzina. Jestem dumny z tego, że mimo ogromu obowiązków zawodowych związanych z prowadzeniem Mokate, mamy czas dla siebie z żoną i wspólnie poświęcamy go naszym dzieciom. Często spotykamy się w gronie całej rodziny dużo rozmawiając. Jeździmy razem na wakacje, spędzamy wolny czas. Mam po prostu fajną, kochającą się rodzinę, która jest dla mnie absolutnie najważniejsza w życiu.

Kawa czy herbata?

I kawa i herbata. Zwykle zamawiam obie do picia równolegle. Nie potrafiłbym zrezygnować z któregoś z tych napojów. W Mokate mówimy, że kawa jest dla przyjemności, a herbata dla zdrowia. Dlatego lubię łączyć to, co zdrowe i przyjemne.

Ma Pan swoje ulubione produkty Mokate?

Oczywiście. Bardzo lubię przede wszystkim nasze herbaty liściaste LOYD oraz kawy ziarniste Mokate – wyraźne w smaku, ze wspaniałym aromatem. To te ulubione, ale smakuje mi znacznie więcej naszych produktów. Ciekawe, smaczne i innowacyjne są chociażby herbaty LOYD w piramidkach do przygotowania na zimno. Świetnie smakują nasze napoje czekoladowe. Jestem dumny z portfolio produktowego, które zbudowaliśmy w Mokate.

Dziękuję za miłą rozmowę.
Monika Górka


tagi: Adam Mokrysz, Grupa Mokate,