Wiadomości

HoReCa przed trudnym sezonem. Firmy zapłacą więcej za pracowników

Czwartek, 11 czerwca 2026
Przed sezonem letnim coraz więcej firm obawia się problemów kadrowych. Największe wyzwania sygnalizują branże opierające działalność na pracownikach sezonowych, w tym HoReCa, budownictwo oraz producenci owoców i warzyw, gdzie niedobór rąk do pracy może ograniczać możliwości rozwoju biznesu.
– Przedsiębiorcy wchodzą w sezon letni pod presją rosnących wynagrodzeń, niedoboru pracowników i większego ryzyka regulacyjnego. Niektóre branże sezonowe działają wprawdzie na wysokich marżach, ale w krótkim okresie muszą zarobić na kilka miesięcy. Dlatego nawet kilkunastoprocentowy wzrost kosztów pracy może istotnie pogorszyć płynność finansową firm. Największym problemem MŚP nie jest brak sprzedaży, tylko brak gotówki – mówi Łukasz Kazimierczak, ekspert eFaktor, firmy specjalizującej się w finansowaniu MŚP.

Pracownik sezonowy będzie coraz droższy

Koszty zatrudnienia w Polsce rosną z roku na rok. W 2026 r. minimalne wynagrodzenie wynosi już 4 806 zł brutto, minimalna stawka godzinowa 31,40 zł brutto, a minimalny koszt zatrudnienia pracownika po stronie pracodawcy to ok. 5 790 zł miesięcznie.

Dla porównania:
  • W 2025 r. całkowity koszt utrzymania pracownika wynosił ok. 5 622 zł
  • W 2024 r. było to ok. 5 111 zł
  • W 2020 r. ok. 3 132 zł
W ciągu sześciu lat koszt minimalnego zatrudnienia wzrósł o około 85 proc. Zmiany te odczuwają najbardziej branże bazujące na dużej liczbie pracowników sezonowych oraz niskich marżach: restauracje, hotele, firmy cateringowe, gospodarstwa rolne i przedsiębiorstwa budowlane.

HoReCa weszła w 2026 rok z 470 mln zł długu

Sytuacja branży HoReCa jest trudna także ze względu na ogromne zadłużenie. Zgodnie z danymi Krajowego Rejestru Długów zaległości całej branży HoReCa – obejmującej gastronomię, hotele i catering, wynosiły na początku 2026 roku 470 mln zł. Z kolei BIG InfoMonitor wraz z bazą BIK pod koniec marca 2026 szerzej przeanalizowali sektor gastronomiczny (PKD 56) uwzględniając także zaległości kredytowe i finansowe przedsiębiorstw. W takim ujęciu zadłużenie samej gastronomii przekracza już 1,02 mld zł. 

Problem w tym, że klienci coraz mniej akceptują kolejne podwyżki cen. Z danych z raportu MADE FOR Restaurant 2025 wynika, że więcej niż 7 na 10 klientów (dokładnie 72 proc.) nie chodzi do restauracji i nie nocuje w hotelach częściej ze względu na ceny. Oznacza to, że pomimo rosnących kosztów działalności, przedsiębiorcy mają ograniczoną możliwość podnoszenia cen. Jednocześnie – według danych GUS – aż 75 proc. firm z sektora zakwaterowania i gastronomii wskazuje wysokie koszty zatrudnienia jako najważniejszą barierę prowadzenia działalności.

- Branże polegające na pracy sezonowej nie należą do najkrócej czekających na przelewy od swoich płatników. Według naszych danych po pierwszym kwartale w przypadku HoReCa to średnio 12,1 dnia. Zdecydowanie bardziej niekorzystne warunki płatności są w rolnictwie, gdzie średni czas na przelew zapisywany na fakturach to 15,4 dnia. W budownictwie jest jeszcze gorzej, firmy czekają tam średnio aż 16,8 dnia i ta liczba wzrosła o blisko 3 dni rok do roku. To wszystko czasy średnie, wiele firm czeka na przelew tygodniami, a nawet miesiącami. Przez to wiele firm nie wie, ile naprawdę zarabia. Przy takich warunkach płatności wielu firmom trudno jest sfinansować rosnące wynagrodzenia pracowników sezonowych bez dodatkowego finansowania zewnętrznego – mówi Weronika Milczarek, specjalistka ds. rozwoju produktu z Faktura.pl.

PIP będzie zmieniać zlecenia w etaty

Na sytuację na rynku pracy sezonowej ma wpływ także nowelizacja ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, która zacznie obowiązywać już w środku sezonu wakacyjnego. Największa zmiana dotyczy możliwości administracyjnego kwestionowania umów cywilnoprawnych. Inspektor PIP będzie mógł uznać, że umowa zlecenia powinna zostać przekształcona w umowę o pracę. Dotychczas wymagało to postępowania sądowego. Brak zastosowania się do decyzji inspektora może skutkować grzywną sięgającą nawet 60 tys. zł.

Nowe przepisy najmocniej uderzą w branże opierające działalność na elastycznym zatrudnieniu, czyli HoReCa, budownictwo oraz produkcję rolną i ogrodniczą.

Według danych GUS w Polsce ok. 1,5 mln osób pracowało do tej pory wyłącznie na podstawie umów cywilnoprawnych. Wejście w życie ustawy o PIP w samym środku sezonu letniego prawdopodobnie ograniczy liczbę osób pracujących wyłącznie na takich umowach.

Firmy powinny zabezpieczać płynność finansową

Specjaliści z Instytutu na Rzecz Rozwoju HR w Polsce szacują, że w szczycie sezonu nawet 70–80 proc. personelu stanowią pracownicy sezonowi lub osoby zatrudnione na podstawie umów cywilnoprawnych. Eksperci rynku wskazują, że przechodzenie na etaty może podnieść koszty działalności nawet o kilkanaście procent.

– Nowe uprawnienia PIP zwiększają nie tylko koszty zatrudnienia, ale również ryzyko operacyjne. Kontrola w środku sezonu to dla firm konieczność angażowania kadry zarządzającej, kompletowania dokumentacji i reorganizacji pracy w najbardziej intensywnym okresie roku. Przedsiębiorcy będą szukali modeli pozwalających zachować elastyczność zatrudnienia przy jednoczesnym ograniczaniu ryzyka regulacyjnego. To może zwiększyć zainteresowanie outsourcingiem procesów, współpracą z agencjami pracy oraz korzystaniem z finansowania krótkoterminowego, które pomaga firmom zabezpieczyć płynność w trudniejszych okresach – podsumowuje Łukasz Kazimierczak ekspert eFaktor.

Eksperci rekomendują, aby przed sezonem wakacyjnym firmy przeanalizowały przepływy pieniężne, sprawdziły terminy płatności kontrahentów i zabezpieczyły źródła finansowania kosztów pracy. W lecie 2026 r. płynność finansowa może być równie ważna jak liczba pozyskanych klientów. 




Źródło: Brandscope
Fot: Pixabay



tagi: HoReCa , gastronomia , biznes , sprzedaż , handel , ekonomia , gospodarka ,