Wywiady

Trend NoLo nie jest zagrożeniem dla branży alkoholowej – kluczowa innowacja i świadoma konsumpcja

Środa, 11 marca 2026
Coraz popularniejsze warianty bezalkoholowe stają się nieodłącznym elementem rynku alkoholi, odpowiadając na potrzeby młodszych konsumentów i świadomej konsumpcji. Piotr Wieloch, Dyrektor ds. Marketingu i Eksportu w Partner Center, wyjaśnia, dlaczego wina i giny 0% nie tylko zyskują na znaczeniu, ale także wymagają zaawansowanej technologii i jakościowych surowców, co wpływa na ich cenę.
Czy trend NoLo to dla producentów z branży alkoholowej zagrożenie?

- Trend NoLo to dla nas manifest świadomej konsumpcji. Inicjatywy promujące jakość, rzemiosło i kulturę picia zawsze mogą liczyć na naszą przychylność. Prawdziwa kultura picia to przede wszystkim kultura wyboru.

Trendu NoLo nie traktujemy zatem w kategoriach zagrożenia. Oczywiście, to duże wyzwanie dla producentów z branży alkoholowej. Dziś dobrze skrojone portfolio musi uwzględniać potrzeby różnych grup konsumentów. 

Warianty bezalkoholowe częściej wybierają przedstawiciele młodszego pokolenia, które jest otwarte na nowości i innowacje. Dlatego też kategoria 0% to nieustanne poszukiwanie jakości i tego „czegoś”, co na dłużej przyciągnie uwagę konsumenta. Dziś sukces firmy w dużej mierze zależy nie tylko od siły marki, ale także właśnie od innowacyjności i mocno dopasowanej oferty produktowej. Warianty 0 % to niezbędny element tej układanki. 

Jeszcze kilka lat temu bezalkoholowe odpowiedniki wina czy ginu wydawały się fanaberią, dziś trudno wyobrazić sobie bez nich sklepową półkę czy restauracyjną kartę. A więc to wielka zmiana nie tylko dla producentów. Wśród win bezalkoholowych największą popularnością cieszą się wina musujące – ich wielką zaletą jest to, że nikt – nawet gdy jest kierowcą czy przyjmuje leki – nie musi się czuć wykluczony z celebracji. 

Czy i w jakim stopniu warianty bezalkoholowe rekompensują spadki w głównej kategorii?

- Sprzedaż alkoholu na świecie spada. Nie inaczej jest u nas. Jak pokazują najnowsze badania, sprzedaż alkoholi maleje zarówno pod względem wartości, jak i wielkości. Tymczasem warianty bezalkoholowe nie poddają się ogólnym trendom i radzą sobie bardzo dobrze. Z roku na rok wydajemy na nie coraz więcej. I choć pewnie jeszcze długo nie zrekompensują spadków w głównych kategoriach, z ciekawością obserwujemy rozwój tego segmentu. 

Dlaczego te produkty - wbrew pozorom - nie mogą być tańsze niż ich klasyczne odpowiedniki?

- Ich produkcja jest znacznie droższa i bardziej złożona niż produkcja klasycznego wina. Jakościowe wino bezalkoholowe, czyli takie, w którym mimo wszystko zachowano smak i aromat, wymaga zaawansowanej technologii. No i na początku potrzebny jest jakościowy surowiec, bo usunięcie alkoholu to przecież ostatni etap całej operacji.  To wszystko składa się na finalną cenę.  

Warto jeszcze wspomnieć o tym, że rynek dosłownie „zalewa” fala odpowiedników w postaci różnorodnych napoi bezalkoholowych, których produkcja jest znacząco tańsza, a to nie jest bez znaczenia dla konsumentów. Ta kategoria w najbliższym czasie z pewnością będzie zyskiwała.   

Piotr Wieloch, Członek Zarządu, Dyrektor ds. Marketingu i Eksportu w firmie Partner Center




tagi: Partner Center , wino , alkohole , wino bezalkoholowe , rynek spożywczy , sprzedaż , handel , konsument , FMCG , hurt , detal , produkty spożywcze , nowości , przemysł spożywczy , sieci handlowe , sklepy spożywcze ,