Handel w czasie pandemii

Klienci przekonali się do mniejszych sklepów

Poniedziałek, 18 maja 2020
Na początku pandemii w moim sklepie spadły obroty, przede wszystkim dlatego, że mieliśmy mniej klientów. Po pierwszym weekendzie majowym sytuacja się poprawiła, a obroty wzrosły.

Natomiast jeszcze nie wróciliśmy do sytuacji sprzed epidemii. Taki stan rzeczy wynika głównie z faktu, że sklep położony jest tuż obok szkoły i dużą część klientów stanowili uczniowie. Asortyment typowo dla dzieci w ogóle się nie sprzedaje. Nadrabia za to alkohol wysokoprocentowy. Kategoria ta wyjątkowo dobrze rotuje od początku pandemii. Być może jest to spowodowane tym, że jest to spowodowane tym, że ludzie siedzą w domach. Na samym początku, po ogłoszeniu zamknięcia szkół, klienci robili naprawdę duże zakupy. Sprzedawały się takie produkty, które wcześniej nie rotowały i zalegały na półkach. Klienci kupowali m.in. ryż, kaszę, mąkę, cukier, śmietanę, olej, papier toaletowy, ręczniki papierowe. Bardzo dobrze rotowały drożdże, zresztą przyznam, że ja sama zaczęłam piec chleby, bułki, chałki, itp. Ludzie siedząc w domach zaczęli więcej gotować i samodzielnie przygotowywać posiłki. Klienci nieraz byli zdziwieni, że można u nas kupić cały potrzebny im asortyment i do tego nie trzeba stać w kolejkach. Tym samym przekonali się do małych sklepów – takich jak mój.  
Najgorsze były godziny dla seniorów. W naszej okolicy pracuje dużo ekip budowlanych i szczególnie dla nich był to problem, ponieważ między 10 a 12 godziną zazwyczaj mają przerwę śniadaniową w pracy, a przez wprowadzone restrykcje nie mogli nigdzie zrobić zakupów. Wydaje mi się, że obecnie wszystko wraca do normy. Póki co nie mamy na co narzekać, nie odczuliśmy zbyt dużych spadków.
Obecnie zaczynają również rotować letnie kategorie produktów, takie jak lody, napoje i asortyment grillowy. Klienci szukają też talerzyków, kubeczków jednorazowych, węgla oraz podpałki do grilla. Przyznam szczerze, że w trakcie jednego z pierwszych ciepłych weekendów był tak duży ruch, że zabrakło nam lodów.
Rękawiczki na tę chwilę wciąż są trudno dostępne, a jeśli już są, to w kosmicznych cenach. Dopiero od niedawna zaczęli też odwiedzać mnie przedstawiciele handlowi. Mam nadzieję, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej.
W tendencjach zakupowych w zasadzie również wracamy do normalności, klienci są zainteresowani nowościami. Ostatnio z alkoholi w moim sklepie pojawiła się nowość Rajska Cytrusówka – zrobiliśmy fajną wystawkę, a klienci od razu to zauważyli. Mamy też nowości wśród wód i napojów – te kategorie wraz z ociepleniem lepiej się sprzedają. Także w kategorii lodów musimy dbać o dostępność nowych pozycji, ponieważ klienci ich szukają. Najlepszym źródłem, by dowiedzieć się o nowościach produktowych w czasie ograniczonych wizyt przedstawicieli jest Hurt & Detal. Skróciliśmy godziny otwarcia sklepu, więc mam trochę czasu by na spokojnie zajrzeć do prasy branżowej i być na bieżąco z wydarzeniami w branży.

Marta Prus, Właścicielka sklepu w Białymstoku

tagi: sklep, sytuacja, koronawirus, covid19, pandemia, fmcg, handel,