Gospodarka

Mniej zwolnień i niewielki wzrost przychodów – czy gospodarka staje na nogi?

Środa, 27 maja 2020
Odmrażanie gospodarki i wzrost popytu po najgorszym okresie epidemicznym uratuje wiele polskich firm. Warto jednak pochylić się nad wynikami badań, prowadzonych przez Polski Instytut Ekonomiczny – zanim odtrąbimy optymistyczną wieść o odrodzeniu się gospodarki. PIE od początku trwania lockdownu epidemicznego przeprowadził cztery edycje badania, zbierając informacje o kondycji firm i ich planach na bliską przyszłość. Najnowsza faza, przeprowadzona w połowie maja, ukazuje wzrost przychodów u kilkunastu procent przedsiębiorców – a odsetek firm deklarujących spadek przychodów zmalał o 18 punktów procentowych. To dobra wiadomość, szczególnie że idzie za nią zmniejszenie planowanych zwolnień i obniżek wynagrodzeń – z 28% firm deklarujących zwolnienia w kwietniu, w maju pozostało już tylko 8%. Liczba firm planujących obniżenie wynagrodzeń spadła z 46% badanych przedsiębiorstw do mniej niż jednej piątej. To optymistyczne dane. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że firmy deklarujące w kwietniu zwolnienia i obniżki, najprawdopodobniej już ich dokonały.
– Dzisiejsze dane GUSu wskazują na zmniejszenie się puli etatów w sektorze przedsiębiorstw o 150 tysięcy. A więc w średnich i dużych firmach odnotowaliśmy niespotykane do tej pory zmniejszenie zatrudnienia. To oznacza, że plany zwolnień z marca i kwietnia zostały zrealizowane – powiedział serwisowi eNewsroom Andrzej Kubisiak, dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – To nie jedyna konsekwencja zamrożenia gospodarki w ostatnich miesiącach. Przedsiębiorcy coraz częściej zderzają się z problemem zatorów płatniczych. Pod tym względem sytuacja pogarsza się z miesiąca na miesiąc. Obecnie jedna czwarta firm deklaruje trudności z realizacją własnych zobowiązań finansowych. Widzimy tutaj wzrost o 2 punkty procentowe w stosunku do połowy kwietnia. Bardziej jednak niepokoi nas to, że ponad 40% firm deklaruje problemy z uzyskiwaniem płatności od swoich kontrahentów. Wysłali już faktury – ale mają problemy, by wyegzekwować spływ należności. Brak płynnego przepływu kapitału pomiędzy firmami oznacza niebezpieczną sytuację gospodarczą, nawet jeśli odmrozimy koniunkturę. Ten element w perspektywie maja, czerwca i kolejnych miesięcy tego roku będzie absolutnie kluczowy. Szczególnie, że sytuacja finansowa przedsiębiorstw i ich rezerwy kapitałowe są nadszarpnięte – podkreśla Kubisiak.



źródło: eNewsroom


tagi: gospodarka, finanse, ekonomia, koronawirus,