Liczba spraw sądowych dotyczących kredytów złotowych opartych na WIBOR-ze rośnie. Według raportu Instytutu Sobieskiego w skrajnym scenariuszu koszty sektora bankowego mogłyby sięgnąć 284 mld zł, co – zdaniem autorów opracowania – miałoby konsekwencje dla całej gospodarki.
– Skala potencjalnych konsekwencji dla przegranych banków byłaby ogromna i znacznie większa niż to, co widzieliśmy w przypadku kredytów frankowych. Oszacowaliśmy, że te konsekwencje wyniosłyby ponad 284 mld zł. To jest suma zbliżona do łącznych kapitałów banków, czyli coś, co mogłoby doprowadzić do prawie wyzerowania kapitału. Niektóre banki by upadły, a inne miałyby poważne problemy z udzieleniem kredytów. Polska gospodarka na pewno by ucierpiała – mówi agencji Newseria Leszek Skiba, prezes Instytutu Sobieskiego, współautor raportu „Wpływ podważania stawki referencyjnej WIBOR na stabilność sektora finansowego oraz na gospodarkę Polski”.
WIBOR (Warsaw Interbank Offered Rate) jest jednym z kluczowych elementów polskiego systemu finansowego. Wyznacza stopę procentową, po jakiej banki są gotowe pożyczać sobie środki na określony termin.
– WIBOR to wskaźnik ceny pieniądza, czyli coś, co stosują nie tylko banki podczas udzielania kredytów hipotecznych, ale również wiele obligacji Skarbu Państwa. Mamy też aktywa leasingowe, instrumenty pochodne, czyli tak naprawdę jest on sercem polskiej gospodarki. Kwestionowanie go to jest wprowadzenie napięć, ryzyka, niepewności dla polskich i zagranicznych firm na rynkach kapitałowych. To jest coś, co rzutowałoby na bezpieczeństwo finansowe Polaków, którzy zastanawialiby się, czy ich oszczędności są bezpieczne, ale też inwestorów, którzy dzisiaj się zastanawiają, czy kupić obligacje Skarbu Państwa i jaka jest ich cena, co się może z nimi zdarzyć – wyjaśnia prezes Instytutu Sobieskiego.
– Mamy ogromną wartość instrumentów pochodnych opartych na tym wskaźniku. Nawet trudno ją oszacować, ponieważ duża część z nich jest notowana poza polskim rynkiem, na przykład na londyńskiej giełdzie – podkreśla dr Tadeusz Białek, prezes Związku Banków Polskich.
Według raportu IS łączna wartość aktywów finansowych wykorzystujących WIBOR na koniec 2024 roku wynosiła ponad 6 bln zł wraz z instrumentami pochodnymi, czyli ok. 167 proc. polskiego PKB. Ponad 1 bln zł przypadało na aktywa sektora bankowego i SKOK. W tej kwocie znajdowały się m.in. kredyty hipoteczne o wartości 305,6 mld zł, kredyty dla przedsiębiorstw – 266,9 mld zł oraz dłużne papiery wartościowe – 280,2 mld zł. Rynek obligacji opartych na WIBOR-ze był wart 480,7 mld zł, w tym obligacji skarbowych – 293,1 mld zł.
Łączne dochody odsetkowe sektora bankowego z kredytów hipotecznych opartych na WIBOR-ze w latach 1997–2025 wyniosły 218,1 mld zł. Ponad 100 mld zł przypada na kredyty nadal aktywne, a 117,4 mld zł na już spłacone. Wartość pobranych opłat i prowizji oszacowano na 35,2 mld zł.
– W sytuacji, kiedy mamy do czynienia z istotnym kryzysem bankowym, zawsze pierwszym problemem jest to, że banki przestają udzielać kredytów. Niektórych banków na to nie stać, a inne muszą zadbać o swój podstawowy kapitał – tłumaczy Leszek Skiba.
Według autorów raportu masowe przegrywanie przez banki spraw dotyczących WIBOR-u mogłoby oznaczać przeniesienie części kosztów sporów na klientów sektora poprzez wyższe marże, opłaty i prowizje oraz ograniczenie oferty produktowej.
– Kwestionowanie umowy o WIBOR jest zwiększeniem niepewności prawnej. W przyszłości wyobrażamy sobie taką sytuację, że masowe podważanie wieloletnich umów kredytowych opartych na WIBOR-ze w konsekwencji oznacza, że banki będą pięć razy bardziej się zastanawiać, czy udzielić kolejnego kredytu na dłuższy czas. Niepewność prawna jest czynnikiem, który czasami powoduje, że ktoś nie chce podpisać takiej umowy, kiedy poważne jest prawdopodobieństwo jakiegoś niekorzystnego orzeczenia sądu, a nawet TSUE. Banki mogą preferować kredytowanie klientów na krótszy okres. Wtedy rzeczywiście może dojść do sytuacji, w której trudniej będzie uzyskać kredyt hipoteczny – wyjaśnia prezes Instytutu Sobieskiego.
Jak podkreślono w raporcie IS, 12 lutego 2026 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) wydał orzeczenie, zgodnie z którym zgodność metodologii wskaźnika referencyjnego z przepisami unijnymi nie należy do oceny sądu rozpatrującego spór konsumencki, a sąd powinien koncentrować się na ocenie warunków konkretnej umowy. Prawo unijne nie zobowiązuje banku do przekazywania konsumentowi szczegółowych informacji technicznych o sposobie jego obliczania.
– To państwowy nadzór, w naszym przypadku Komisja Nadzoru Finansowego, wydaje licencję, a więc zgodę na opracowywanie wskaźnika dla tak zwanego administratora, czyli instytucji, która pełni funkcję instytucji opracowującej wskaźnik – tłumaczy prezes Związku Banków Polskich. – Niemniej jednak gdyby doszło do prób podważania w sposób realny, ponieważ na razie to są promile spraw, to miałoby to dramatyczne konsekwencje dla całej gospodarki.
Szacowane łączne koszty dla banków, w zależności od prawdopodobieństwa pozwu, mieszczą się w przedziale od 78,7 mld zł do 283,7 mld zł. Górna granica zbliża się do wartości całego kapitału własnego sektora bankowego, który na koniec 2025 roku wyniósł 322 mld zł. Z raportu wynika również, że zgromadzenie 284 mld zł zajęłoby około 15 lat. Dla porównania rezerwy na spory frankowe tworzone przez sześć lat sięgnęły ponad 102 mld zł, a rekordowy poziom rezerw zawiązanych w ciągu jednego roku – w 2023 roku – nie przekroczył 20 mld zł w skali sektora.
– W tych czarnych scenariuszach sektor bankowy nie byłby w stanie zaabsorbować tych strat. Chcę to wyraźnie i jednoznacznie podkreślić. W dużej części sektor musiałby być poddany decyzjom o przymusowej restrukturyzacji, czyli mówimy tu o uporządkowanej likwidacji – podkreśla dr Tadeusz Białek. – Banki nie przygotowują się na czarny scenariusz, ponieważ nie zakładają, że on może nastąpić, przede wszystkim z powodu ustaleń wynikających z wyroku TSUE oraz z uwagi na jednoznaczne stanowiska wszystkich organów nadzoru. Komitet Stabilności Finansowej jako organ nadzoru makroostrożnościowego w swoich stanowiskach jednoznacznie wskazywał, że próby podważania WIBOR-u są skazane na niepowodzenie, że nigdy nie był on przedmiotem żadnych manipulacji, jest właściwie administrowany i licencjonowany.
Liczba postępowań sądowych dotyczących kredytów złotowych opartych na WIBOR-ze systematycznie rośnie. Na koniec 2023 roku w pierwszej instancji toczyły się 654 sprawy, rok później – 1532, a na koniec 2025 roku – 2728. ZBP podaje, że na koniec lipca liczba spraw przekroczyła 3,8 tys.
– To bardzo mało, biorąc pod uwagę, że mówimy o perspektywie trzech lat, w której takie pozwy były wnoszone. Wedle danych na koniec lipca zapadło 277 wyroków, w których we wszystkich, co do jednego, zarzuty dotyczące WIBOR-u zostały oddalone. Dlatego też banki na czarny scenariusz się nie przygotowują – zapewnia prezes ZBP.
Autorzy raportu Instytutu Sobieskiego przedstawili również rekomendacje dla instytucji nadzorujących.
– Rekomendujemy po pierwsze to, aby główne instytucje z sieci bezpieczeństwa, czyli KNF, NBP, Ministerstwo Finansów, podkreśliły pełnoprawność i bezpieczeństwo WIBOR-u oraz nowej stawki POLSTR, która ma zastąpić WIBOR w przyszłości – podkreśla Leszek Skiba. – Chcemy też zwrócić uwagę na konieczność wzorca umowy na kredyt hipoteczny. On powinien mieć sankcję państwową, czyli w jakimś sensie być zatwierdzony przez któryś z organów. Jeżeli banki udzielają kredytu hipotecznego według pewnego wzorca, to ryzyko prawne jest mniejsze, gwarantuje on bowiem bezpieczeństwo zarówno dla banku, jak i dla klienta. W przyszłości nie powinno to prowadzić do sporów prawnych i może też oznaczać, że banki nie będą skłonne do tego, żeby obciążać takie umowy nadzwyczajnie dużymi marżami.
Źródło: Newseria.pl
Fot. mat. prasowe