Trudny sezon dla pszczelarzy. Na rynku brakuje polskiego miodu
Wtorek, 29 września 2026
Po trudnym sezonie 2026 polski rynek miodu mierzy się z niedoborem krajowego surowca. Skupy poszukują dostępnych partii i podnoszą ceny, jednak branża wskazuje, że tegoroczne zbiory są zbyt małe, by zaspokoić całe zapotrzebowanie.
Skupy szukają miodu
Jeszcze kilka miesięcy temu problemem na polskim rynku były nadwyżki zapasów i trudności ze sprzedażą. Obecnie sytuacja się zmieniła – krajowego miodu zaczyna brakować, a firmy skupujące i przetwarzające surowiec coraz intensywniej poszukują dostępnych partii.
- Skupy stoją puste. Cena oczywiście może rosnąć, ale jeżeli pszczelarze nie mają miodu… to nie ma czego kupić. Z pustego i Salomon nie naleje - mówi Przemysław Rujna, Sekretarz Generalny Polskiej Izby Miodu.
Problemy z pozyskaniem surowca potwierdzają także przedsiębiorstwa zajmujące się skupem i przetwórstwem.
- Pierwszy raz zwróciliśmy się pisemnie do okolicznych związków pszczelarskich o pomoc w skupie polskiego miodu, bo sytuacja jest naprawdę ciężka. Jednakże na tę chwilę odzew jest niewielki - mówi Radosław Janik, prezes Spółdzielni Pszczelarskiej APIS.
W efekcie dostępność surowca staje się dziś dla branży większym problemem niż sama cena.
Pogoda ograniczyła zbiory
Sezon 2026 od początku nie sprzyjał pszczołom. Wiosenne przymrozki ograniczyły możliwości zbierania nektaru i pyłku, a późniejsze wysokie temperatury przyspieszyły kwitnienie części roślin.
Pszczelarze z różnych regionów kraju wskazują, że w wielu miejscach nie udało się w pełni wykorzystać pożytków z akacji i innych roślin miododajnych. Trudne było również pozyskanie wyraźnych miodów odmianowych, dlatego w wielu pasiekach dominował miód wielokwiatowy. Sytuację dodatkowo komplikowały straty rodzin pszczelich po zimie oraz problemy z warrozą.
- Miód nie jest produktem, przy którym można uruchomić drugą zmianę w fabryce. Jeżeli nie został zebrany wtedy, kiedy był pożytek, to po prostu go nie ma. Możemy podnosić cenę skupu, ale cena nie stworzy dodatkowych ton miodu - mówi Rujna z PIM.
Kurczy się baza pożytkowa
Branża zwraca uwagę, że problemy nie wynikają wyłącznie z pogody. Pszczelarze od dłuższego czasu wskazują na kurczącą się bazę pożytkową, mniejszą dostępność roślin miododajnych, wycinkę drzew oraz zmiany zachodzące w środowisku.
Według raportu Instytutu Ogrodnictwa–PIB pod koniec 2025 r. w Polsce było około 2,4 mln rodzin pszczelich, a pszczelarstwem zajmowało się około 96,6 tys. osób. Sama liczba rodzin pszczelich nie gwarantuje jednak wysokiej produkcji miodu. Konieczna jest odpowiednia ilość kwitnących roślin, właściwy termin kwitnienia oraz pogoda umożliwiająca pszczołom wykorzystanie pożytków.
Rozdrobniona produkcja
Problem z dostępnością surowca widać również w strukturze polskiego pszczelarstwa. Aż 64 proc. pszczelarzy posiada nie więcej niż 20 rodzin pszczelich. Pasieki liczące ponad 80 rodzin stanowią natomiast tylko 2,3 proc. wszystkich gospodarstw pasiecznych.
Oznacza to, że duża liczba rodzin pszczelich nie przekłada się automatycznie na dostępność dużych i jednorodnych partii miodu, które mogą trafić do skupu i przetwórstwa.
- Rynek zaczyna dziś płacić za coś, czego fizycznie jest mało. I dlatego wzrost ceny nie oznacza automatycznie, że nagle pojawi się większa podaż. Tegorocznego polskiego miodu już nie wyprodukujemy drugi raz - podkreśla Polska Izba Miodu.
Sektor wchodził w 2026 r. również z trudną sytuacją ekonomiczną. Raport Instytutu Ogrodnictwa–PIB wskazywał, że sytuacja pszczelarstwa w ostatnich latach była trudna, a w przypadku części pasiek półtowarowych i towarowych działalność „graniczyła z opłacalnością”.
Import uzupełnia niedobór
Przy mniejszej podaży krajowego surowca większą rolę może odgrywać import. Jeśli polskie pasieki nie są w stanie dostarczyć odpowiedniej ilości miodu, brakującego wolumenu nie można uzupełnić wyłącznie poprzez podwyższanie cen skupu.
- Kluczowe jest coś innego: żeby dokładnie wiedzieć, skąd miód pochodzi, żeby był przebadany i żeby konsument miał uczciwą informację o jego pochodzeniu - mówi Sekretarz Polskiej Izby Miodu.
Znaczenie ma również zmiana przepisów dotyczących oznakowania miodu. Od 14 czerwca 2026 r. w przypadku mieszanek na etykiecie należy wskazywać kraje pochodzenia w kolejności malejącej według udziału wagowego oraz podawać procentowy udział miodu z każdego z nich. Informacje te muszą znajdować się w głównym polu widzenia opakowania.
Dla konsumentów trudny sezon może oznaczać mniejszą dostępność części polskich miodów odmianowych. Na rynku pozostają jeszcze zapasy z wcześniejszych lat, jednak tegoroczne zbiory nie zapewniają takiej ilości krajowego surowca, jakiej potrzebują skupy i przetwórcy.
Jeszcze niedawno problemem były zapasy miodu. Dziś firmy skupujące mają problem z jego dostępnością.
Źródło: Weber Shandwick
Fot. mat. prasowe
tagi:
miód
,
pszczelarz
,
rynek spożywczy
,
sprzedaż
,
handel
,
konsument
,
FMCG
,
hurt
,
detal
,
produkty spożywcze
,
nowości
,
przemysł spożywczy
,
sieci handlowe
,
sklepy spożywcze
,