Wywiady

Marka Duda: innowacja zaczyna się od konsumenta

Piątek, 11 września 2026 HURT & DETAL Nr 09/247. Wrzesień 2026
„Nie chodzi o reagowanie na każdy impuls z rynku. Sztuką jest rozpoznać te zmiany, które mają szansę zostać z nami na dłużej – i odpowiedzieć na nie, zanim staną się oczywistością”. O tym, jak marka Duda reaguje na zmieniające się potrzeby konsumentów i rozwija swoje portfolio, rozmawiamy z Leszkiem Organistą, Dyrektorem Marketingu w Cedrob.
Dudusie to nowość w portfolio Cedrobu. Jakie są pierwsze reakcje rynku?

Bardzo dobre. Produkt szybko buduje dystrybucję, a jak na nowość może pochwalić się dobrym wskaźnikiem rotacji. Ale najbardziej cieszy mnie to, za co Dudusie są dobrze odbierane. Nie stworzyliśmy kolejnej dziecięcej linii, na której po prostu pojawił się kolorowy bohater. Zaczęliśmy od produktu i realnej potrzeby rodziców, a dopiero później zbudowaliśmy wokół niego świat marki.

Dudusie mają prosty i krótki skład, nie zawierają dodatku cukru ani substancji E, a jednocześnie są źródłem białka. Chcieliśmy wejść w bardzo codzienne sytuacje: śniadanie, kanapkę do szkoły, przekąskę na wycieczkę czy coś szybkiego po powrocie do domu.

I tu wydarzyła się rzecz, na której bardzo nam zależało: rodzic widzi argumenty produktowe, dziecko widzi Dudusie. Każdy dostaje powód do zainteresowania marką napisany swoim językiem.

Pozytywne reakcje handlu pokazują nam również, że jest przestrzeń na marki, które nie kończą swojej historii na opakowaniu. Chcemy budować wokół Dudusiów cały świat doświadczeń i kontaktów z konsumentem. Bo dzisiaj półka jest miejscem spotkania z marką, a nie końcem tej znajomości.

Jakie trendy były dla Państwa inspiracją przy tworzeniu marki Dudusie?

Dudusie powstały na przecięciu kilku bardzo silnych trendów konsumenckich.

Pierwszy to rosnąca świadomość składu. Konsument nie chce już studiować etykiety jak instrukcji obsługi elektrowni. Chce szybko wiedzieć, co właściwie kupuje – szczególnie jeśli wybiera produkt dla dziecka.

Drugi trend to produkty wysokobiałkowe. Jeszcze kilka lat temu kojarzyły się przede wszystkim z siłownią i bardzo konkretną grupą odbiorców. Dzisiaj białko wychodzi poza ten obszar i wchodzi do zwykłej lodówki. Staje się elementem codziennego sposobu odżywiania.

Trzeci trend to wygoda. Mamy mniej czasu, częściej jemy pomiędzy tradycyjnymi posiłkami i szukamy produktów, które pozwalają szybko przygotować coś dobrego. Ale wygoda nie może już oznaczać kompromisu pod tytułem: „szybko, więc byle jak”.

I wreszcie – przyjemność. Przez ostatnie lata branża nauczyła się mówić językiem funkcjonalności: mniej tego, więcej tamtego, X gramów białka. To ważne, ale człowiek nie jest chodzącym Excelem. Jedzenie nadal ma smakować, cieszyć i budować emocje. Dlatego Dudusie oferują dobry produkt, ale mają też bohaterów, humor i własny świat.

Z perspektywy producenta, co jest większym wyzwaniem: stworzenie produktu czy przekonanie handlu do nowej marki?

Powiedziałbym przewrotnie: najtrudniej jest stworzyć powód, dla którego ktoś ma zrobić produktowi miejsce na półce.

Technologicznie możemy przygotować bardzo dobry produkt, ale półka nie jest z gumy. Każda nowość konkuruje z produktami, które mają już swoją rotację, historię sprzedaży i rozpoznawalność. Handel ma więc pełne prawo zapytać: „dobrze, ale po co mi to?”.

I tutaj kończy się klasyczna sprzedaż produktu, a zaczyna rozmowa o kategorii. Jeśli przychodzimy tylko z kolejnym produktem, przerzucamy dużą część ryzyka na detalistę. Jeśli pokazujemy nową okazję zakupową, komunikację, aktywacje, wsparcie mediowe i pomysł na zbudowanie rotacji – rozmowa wygląda zupełnie inaczej.

Dlatego nie chcemy walczyć wyłącznie o kolejne centymetry półki. Chcemy tworzyć powody, żeby konsument częściej do tej półki podchodził.

Rynek jest też coraz bardziej bezlitosny dla przeciętnych innowacji. Sam napis „nowość” niczego już nie załatwia. Konsument musi szybko zrozumieć, co produkt wnosi do jego życia. A później kupić go ponownie. Bo prawdziwym testem innowacji nie jest pierwszy zakup – jest nim drugi.

Jaką rolę odgrywają dziś nowe produkty i innowacje w strategii rozwoju Cedrobu?

Nowe produkty są jednym z kluczowych elementów naszego rozwoju, ale nie interesuje nas innowacja dla samej innowacji. Nie chcemy mnożyć nowości tylko po to, żeby co kilka miesięcy pokazać rynkowi kolejną premierę. Produkt musi odpowiadać na realną potrzebę konsumenta albo tworzyć dla niego nową, atrakcyjną okazję do zakupu.

Dlatego mocno przyglądamy się zmianom stylu życia i sposobu odżywiania Polaków. Rozwijamy obszary związane z produktami wysokobiałkowymi, daniami gotowymi, wygodnymi rozwiązaniami na szybki posiłek czy produktami o prostym składzie. To nie są dla nas wyłącznie chwilowe mody, ale kierunki wynikające z tego, jak zmienia się codzienność konsumentów.

Nie każda innowacja wymaga jednak tworzenia nowego brandu. Markę możemy rozwijać poprzez nowe linie i kategorie. Są jednak potrzeby i grupy konsumentów, które zasługują na własny subbrand i własny język komunikacji. Dudusie są tego najlepszym przykładem – stworzyliśmy świat skierowany do rodzin z dziećmi, którego nie dałoby się równie wiarygodnie zbudować wyłącznie poprzez rozszerzenie istniejącej oferty.

Coraz częściej zaczynamy więc nie od pytania: „co możemy jeszcze wyprodukować?”, ale: „co zmienia się w życiu konsumenta i jak możemy na tę zmianę odpowiedzieć?”. To pozornie niewielka różnica, ale właśnie ona oddziela kolejną nowość od produktu, który ma szansę zostać na rynku na lata.

Cedrob od lat rozwija model „od pola do stołu”. Jak wpływa on na sposób zarządzania firmą i rozwój oferty?

W Cedrobie mówimy dokładniej „od ziarna do stołu” – i nie jest to hasło marketingowe, ale bardzo konkretny model biznesowy.

Kontrolujemy kolejne elementy łańcucha: od zbóż i produkcji pasz, przez wylęgarnie i fermy, aż po produkcję, przetwórstwo i gotowy produkt. Przy naszej skali oznacza to większą kontrolę nad jakością, bezpieczeństwem, powtarzalnością oraz dostępnością surowca.

Z perspektywy marketingu i rozwoju nowych produktów widzę jeszcze jedną przewagę. Możemy myśleć o innowacji od końca do początku. Najpierw obserwujemy, jak zmienia się konsument i czego zaczyna szukać, a później patrzymy na cały nasz łańcuch i zastanawiamy się, jak najlepiej na tę potrzebę odpowiedzieć.

To istotne, bo rynek zmienia się bardzo szybko. Wygoda kiedyś oznaczała po prostu „szybko”. Dzisiaj konsument chce „szybko, ale dobrze”. Produkty wysokobiałkowe były niszą – dzisiaj trafiają do znacznie szerszej grupy konsumentów. Prosty skład był wyróżnikiem – coraz częściej staje się oczekiwaniem.

Skala Cedrobu jest więc ogromną siłą, ale pod jednym warunkiem: że potrafimy połączyć ją ze zwinnością.

Który element całego łańcucha produkcji jest dziś największym wyzwaniem?

Paradoksalnie nie wskazałbym jednego etapu produkcji. Największym wyzwaniem jest dzisiaj zsynchronizowanie całego łańcucha z tempem zmian rynku i oczekiwań konsumenta.

Konsument jest bardzo świadomy ceny, a jednocześnie oczekuje jakości, dobrego składu, wygody, dostępności i – co czasami nam umyka – po prostu świetnego smaku. Handel oczekuje natomiast ceny, rotacji, sprawnej logistyki i efektywności promocji.

Trochę żartuję, że dzisiejszy konsument chce wszystkiego: żeby było dobre, wygodne, jakościowe, najlepiej z prostym składem i jeszcze w rozsądnej cenie. Tylko że to już nie jest żart. To jest brief dla producenta.

Dlatego coraz ważniejsza staje się nie sama cena, ale wartość odczuwana przez konsumenta. Musi wiedzieć, za co płaci – za skład, wygodę, smak, funkcjonalność albo doświadczenie, które daje mu marka. Najlepiej za kilka z tych rzeczy jednocześnie.

Możemy bowiem stworzyć najbardziej innowacyjny produkt świata, ale jeśli konsument uzna, że nie jest wart swojej ceny, pozostanie on tylko ciekawostką.

Minione lato obfitowało w wiele aktywności marki, również tych wspierających lokalne społeczności. Jaką rolę w budowaniu marki Duda odgrywa dziś bezpośredni kontakt z konsumentami?

Ogromną. Jestem zwolennikiem marketingu, który czasami wychodzi z prezentacji, wyłącza PowerPointa i spotyka prawdziwego człowieka.

Możemy mieć świetne badania, dane sprzedażowe i analitykę, ale obserwowanie konsumenta, który bierze produkt do ręki, próbuje go, reaguje na markę albo mówi nam wprost, co mu się nie podoba, jest bezcenne.

Dlatego wydarzenia, pikniki, foodtrucki, degustacje czy działania lokalne traktujemy jako coś więcej niż sampling. To miejsca budowania doświadczenia marki.

Szczególnie dobrze widać to przy Dudusiach. Możemy powiedzieć rodzicowi w reklamie, że jesteśmy marką bliską rodzinom. Ale możemy też stworzyć wydarzenie, podczas którego rodzina naprawdę spędzi razem czas, a dzieci wezmą udział w zabawie czy warsztatach pokazujących, jak przygotować smaczną i zdrową kanapkę, spróbują naszych produktów i zabiorą ze sobą dobre wspomnienia. Wtedy nie musimy deklarować, że jesteśmy blisko rodzin: po prostu z nimi jesteśmy.

Podobnie myślimy o działaniach w punktach sprzedaży. W ramach Dudusiów uruchomiliśmy dużą akcję kolekcjonerską, w której dzieci zbierają naklejki, a po zebraniu określonej liczby mogą wymienić je na nagrody – pluszaki przedstawiające bohaterów naszej marki. Akcja prowadzona jest już w ponad 600 punktach sprzedaży w całej Polsce i okazała się ogromnym sukcesem. To świetny przykład tego, że marka może być czymś więcej niż produktem stojącym na półce. Dziecko ma swoich bohaterów, chce ich kolekcjonować, a sam zakup staje się częścią zabawy i doświadczenia z marką.

Myślę, że właśnie w tę stronę idzie dobry marketing FMCG: mniej sztucznego podziału na reklamę, media społecznościowe, event, sprzedaż i PR, a więcej projektowania jednego doświadczenia konsumenta. Bo konsument nie dzieli marki na kanały. To my w marketingu mamy taką dziwną przypadłość.

Jakie nowości i działania przygotowują Państwo na nadchodzące miesiące?

Przede wszystkim nie zwalniamy. Dudusie dopiero zaczynają swoją historię. Będziemy pracować nad ich dostępnością, widocznością oraz kolejnymi punktami kontaktu z rodzinami – zarówno w handlu, jak i poza nim.

Równolegle mocno rozwijamy markę Duda i całe nasze portfolio. Interesują nas obszary produktów wysokobiałkowych, dań gotowych, prostego składu i wygodnych rozwiązań odpowiadających na zmieniające się zwyczaje żywieniowe Polaków. Nie zamierzamy jednak ścigać każdego trendu. Trend zaczyna być dla nas naprawdę interesujący wtedy, kiedy za modnym hasłem widzimy trwałą zmianę zachowania konsumenta.

Chcemy przy tym wykorzystywać przewagę dużej organizacji, ale nie tracić ciekawości i szybkości działania. Chcemy uważniej obserwować konsumentów, wcześniej wychwytywać istotne zmiany, sprawniej przekładać je na konkretne pomysły i odważnie je weryfikować. Nie chodzi o reagowanie na każdy impuls z rynku. Sztuką jest rozpoznać te zmiany, które mają szansę zostać z nami na dłużej – i odpowiedzieć na nie, zanim staną się oczywistością.

I oczywiście nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy w drugiej połowie roku nie przygotowali dla konsumentów czegoś specjalnego. Pracujemy nad kilkoma pomysłami, które pozwolą nam opowiedzieć o marce Duda w świeży sposób i jeszcze mocniej zbliżyć ją do konsumentów. Szczegółów na razie nie zdradzę, ale zdecydowanie warto obserwować, co wydarzy się w kolejnych miesiącach.

Dziękuję za rozmowę.
Katarzyna Zawadka




tagi: Duda , innowacje , rynek spożywczy , sprzedaż , handel , konsument , FMCG , hurt , detal , produkty spożywcze , nowości , przemysł spożywczy , sieci handlowe , sklepy spożywcze ,