Reprezentuje Pani czwarte pokolenie rodziny Mokryszów, której historia w biznesie sięga 1900 roku. Jak z Pani perspektywy zmieniała się rola kobiet w biznesie na przestrzeni tych lat? Czy dziś są one bardziej widoczne i łatwiej jest im pełnić role liderek?
Rodzina Mokryszów od pokoleń jest związana ze Śląskiem Cieszyńskim. Mój pradziadek prowadził w Dobrej sklep kolonialny, w którego asortymencie znajdowały się między innymi kawa i herbata. W tamtych czasach, podobnie jak w wielu rodzinnych firmach, kobiety aktywnie uczestniczyły w prowadzeniu firmy, choć ich rola i wkład w jej rozwój były często mniej widoczne.
Historia naszej rodziny pokazuje, jak bardzo zmieniła się rola kobiet w biznesie. Z satysfakcją obserwuję, że dziś kobiety w naszej firmie zajmują wiele odpowiedzialnych stanowisk, w tym eksperckich i menedżerskich. Są coraz odważniejsze, chętniej podejmują nowe wyzwania i nie zakładają z góry, że czegoś nie da się osiągnąć. To dla mnie bardzo budujące i inspirujące.
Jako firma rodzinna od lat pozostajemy wierni wartościom, które stanowią fundament naszej działalności – etosowi pracy, szacunkowi dla drugiego człowieka i kulturze organizacyjnej. Cieszę się, że mimo upływu czasu pozostają one niezmienne.
Dziś Grupa Mokate osiąga około półtora miliarda złotych obrotu rocznie, z czego aż 80% przypada na rynki zagraniczne. Który z nich był dla Państwa największym wyzwaniem pod względem rentowności lub adaptacji modelu biznesowego?
Trudno wskazać jeden rynek, ponieważ każdy stawia przed nami inne wyzwania. W naszym przypadku dobrze sprawdza się zasada Pareto 80/20 – obecnie około 80% działalności Grupy Mokate stanowi eksport. Poszczególne rynki mają swoją specyfikę, dlatego trzeba wykazywać się elastycznością i uważnie obserwować potrzeby konsumentów.
Nawet na tak bliskim rynku jak czeski – z Ustronia do granicy z Czechami mamy zaledwie 12 km – preferencje smakowe są inne. Przykładowo połączenia smakowe, takie jak herbatka o smaku ciasteczka z truskawką, są tam dobrze odbierane. To ciekawe połączenie kategorii cukierniczej z napojami gorącymi. Taką herbatkę oferujemy również pod marką Loyd, jednak na rynku polskim nie byłaby ona do końca zrozumiała. U nas herbatę przygotowuje się raczej tradycyjnie, a do niej podaje się ciasteczko, zamiast łączyć oba smaki w jednym produkcie.
Reprezentowała Pani Polskę podczas Women's Entrepreneurship Day w Nowym Jorku. Co najbardziej Panią zainspirowało i jakie doświadczenia warto byłoby przenieść na polski rynek?To spotkanie odbyło się w 2016 roku. Do dziś bardzo miło je wspominam, ponieważ utrzymuję kontakt z wieloma kobietami z różnych części świata, które funkcjonują w odmiennych kulturach i realiach społecznych. Takie spotkania sprzyjają wymianie doświadczeń, obserwacji i inspiracji.
Wydaje się, że wiele nas różni, ale tak naprawdę okazuje się, że łączy nas bardzo wiele. Borykamy się z podobnymi wyzwaniami i często mamy te same wątpliwości dotyczące wychowania dzieci, godzenia różnych ról czy rozwoju zawodowego. Najważniejszym wnioskiem z tego wydarzenia było dla mnie to, jak ważny jest mentoring. Wymiana doświadczeń, wzajemne wsparcie oraz dodawanie sobie odwagi i pewności siebie okazały się niezwykle cenne.
Wiele uczestniczek mówiło później: „U ciebie jest podobnie. Ja też przez to przechodziłam. Zastanawiałam się, czy dam radę, czy to odpowiedni moment, ale miałam wewnętrzną blokadę”. Tymczasem nie ma idealnego momentu na działanie. Najważniejsze jest zrobienie pierwszego kroku, bo dopiero wtedy można dojść do ostatniego.
Oczywiście ta droga wymaga odwagi, determinacji, konsekwencji i koncentracji na celu. Jeśli jednak nie odważymy się zrobić nawet pierwszego kroku, pozostaniemy w tym samym miejscu i nic się nie zmieni.
To Pani wprowadziła markę Loyd na rynek europejski. Stała się ona bardzo rozpoznawalna nie tylko w Europie, ale również na świecie. Loyd jest również członkiem The London Tea History Association. Proszę powiedzieć, w jaki sposób prestiż marki Loyd przekłada się na jej przewagę konkurencyjną na rynku? Jak konkurować z globalnymi markami herbat?
Rynek herbat jest bardzo konkurencyjny. Od początku chcieliśmy, aby Loyd był marką pełną wartości i emocji. Myśleliśmy o Loydzie również jako o marce międzynarodowej, której towarzyszyło hasło „The Magic Experience”. Chcieliśmy stworzyć wokół niej świat pełen tajemnic, relaksu, wytchnienia, skupienia i spokoju.
Zależało nam na tym, aby nie była to wyłącznie tradycyjna filiżanka herbaty, lecz cały pakiet doznań, emocji i przeżyć. Zawsze powtarzam, że to właśnie emocje sprawiają, że coś zapamiętujemy. Oczywiście chcemy, aby były to emocje pozytywne.
Chcemy pokazywać konsumentom świat marki Loyd, a w piramidkach herbacianych zamknęliśmy wyjątkowe aromaty i zapachy. Wiem, że są one cenione i lubiane. Loyd często jest nagradzany w plebiscytach konsumenckich.
Z kolei członkostwo w londyńskim stowarzyszeniu było dla nas szczególnym wyróżnieniem. Brytyjska kultura picia herbaty ma ponad 350-letnią tradycję, dlatego obecność marki Loyd, której nazwa również brzmi bardzo angielsko, została tam dostrzeżona i doceniona.
Można podążać specjalnym szlakiem po historycznych miejscach Londynu, gdzie umieszczono mosiężne tabliczki z wygrawerowanymi logotypami. Jednym z nich jest Loyd. To dla nas bardzo budujące i dodatkowo wzmacnia wiarygodność marki.
Bardzo cieszyło nas to wyróżnienie i do dziś z przyjemnością odwiedzam te miejsca podczas pobytów w Londynie.
