Wiadomości

Sądny dzień dla WIBOR-u. Eksperci nie mają złudzeń

Środa, 14 stycznia 2026
TSUE wkrótce zajmie się WIBOR-em, a ewentualny wyrok może wywołać falę pozwów – większą niż w przypadku kredytów frankowych. Opinie są jednak podzielone: część ekspertów nie widzi problemu systemowego ani potrzeby interwencji państwa, wskazując na możliwe ugody z bankami.
12 lutego TSUE zajmie się sprawą WIBOR-u. – Oczekuję rozstrzygnięcia zgodnego z opinią rzeczniczki generalnej, a więc potwierdzenia, że banki miały obowiązek rzetelnie informować klientów o mechanizmie WIBOR-u oraz jego wpływie na oprocentowanie i wysokość rat. Trybunał może też wskazać, czy ewentualne uchybienia skutkują unieważnieniem całej umowy, wyeliminowaniem oprocentowania w całości czy jedynie usunięciem samego WIBOR-u przy pozostawieniu marży – ocenia adwokat Jakub Bartosiak z kancelarii MBM Legal.

Zdaniem Adama Zakrzewskiego z Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy wyrok może stać się pierwszym punktem zwrotnym, który przełoży się na wyraźny wzrost liczby pozwów. Ekspert przypomina przy tym, że dotychczasowa opinia rzecznika generalnego TSUE, wydana w odpowiedzi na pytania prejudycjalne polskiego sądu, nie przesądza ani zasadności, ani bezzasadności roszczeń kredytobiorców. Jeśli jednak Trybunał pójdzie tym tropem – co zdarza się często – otworzy się szeroka droga do podważania takich umów w praktyce.

– To temat, który w najbliższych miesiącach zdominuje zarówno media, jak i sale sądowe. Pojawi się wiele głosów zachęcających klientów banków do składania pozwów i domagania się unieważnienia kredytów. Każdy ma prawo kwestionować swoją umowę, ale porównywanie WIBOR-u do kredytów frankowych jest dużym uproszczeniem. Poza samym określeniem „kredyt” są to zupełnie inne konstrukcje prawne i ekonomiczne – podkreśla dr hab. Damian Walczak, prof. UMK z Instytutu Ekonomii i Finansów UMK.

Jakub Bartosiak zwraca uwagę, że sprawy WIBOR-owe mogą okazać się co najmniej tak popularne jak te dotyczące kredytów walutowych. Powodem jest nie tylko większa liczba kredytów hipotecznych opartych na tym wskaźniku, ale też jego powszechne stosowanie w leasingach i pożyczkach gotówkowych przez długie lata. Zdaniem eksperta liczba pozwów będzie rosła stopniowo, zwłaszcza po ewentualnych korzystnych orzeczeniach TSUE, sądów powszechnych czy Sądu Najwyższego – podobnie jak wcześniej w sprawach frankowych.

– Skala umów, które teoretycznie mogą być kwestionowane, jest nieporównywalnie większa niż w przypadku kredytów frankowych. A te już doprowadziły do poważnych perturbacji w sektorze bankowym i sparaliżowały sądy cywilne w całym kraju. Jako pełnomocnik obawiam się, jak może wyglądać sytuacja, gdy ruszy realna fala pozwów dotyczących WIBOR-u – zaznacza Adam Zakrzewski.

Odmiennego zdania jest dr hab. Krzysztof Piech, prof. Uczelni Łazarskiego. Jego zdaniem liczba spraw wprawdzie wzrośnie, co dodatkowo obciąży sądy, ale skala zjawiska będzie ograniczona. – Nie mamy tu do czynienia z problemem systemowym, takim jak w przypadku kredytów frankowych, choć coraz więcej konsumentów analizuje dziś swoje umowy – zauważa.

– Niewykluczone, że w pojedynczych przypadkach umowy oparte na WIBOR-ze zawierają niedozwolone klauzule. O tym jednak każdorazowo, w konkretnym stanie faktycznym, decydować będzie sąd – zgodnie z poglądem prezentowanym m.in. przez Rzecznika Finansowego – dodaje prof. Damian Walczak.

Rola ustawodawcy

Pojawia się też pytanie o ewentualną reakcję państwa. Jakub Bartosiak ocenia, że inicjatywy legislacyjne w takich sprawach zwykle pojawiają się zbyt późno. Przykładem jest procedowana obecnie ustawa frankowa, która – jego zdaniem – powinna zostać uchwalona wiele lat temu.

– Uczestniczyłem w pracach nad projektami regulującymi kredyty waloryzowane i denominowane już ponad dekadę temu. Wszystkie zakończyły się fiaskiem, dlatego również w przypadku WIBOR-u nie liczyłbym na szybkie działania ustawodawcy – mówi prof. dr hab. Witold Modzelewski z Uniwersytetu Warszawskiego.

Ekspert MBM Legal podkreśla jednak, że państwo ma narzędzia nie tylko do usprawnienia pracy sądów, ale także do wprowadzenia rozwiązań merytorycznych – np. przekształcenia umów w kredyty o stałym oprocentowaniu czy ograniczenia oprocentowania do marży banku.

– Sam WIBOR nie jest wystarczającą podstawą do kwestionowania umów, dlatego interwencja państwa nie jest konieczna. Stawka ta była powszechnie akceptowanym miernikiem ceny pieniądza, zgodnym z zasadami gospodarki rynkowej – ocenia prof. Damian Walczak.

Zdaniem prof. Krzysztofa Piecha banki dostosują wzorce umów i procesy informacyjne oraz – po analizie ryzyk – będą proponować ugody. Praktyka z kredytów frankowych pokazuje jednak, że takie rozwiązania często okazują się mniej korzystne dla klientów niż droga sądowa. Jak dodaje Jakub Bartosiak, możliwe są także aneksy do starszych umów, o ile obie strony wyrażą na to zgodę.

– Presja kredytobiorców na ustawodawcę będzie rosła, ale wpływ sektora finansowego na proces legislacyjny jest bardzo silny. Historia projektów frankowych pokazuje, że argumenty o rzekomych stratach banków nie zawsze mają odzwierciedlenie w ich realnych wynikach finansowych – podsumowuje prof. Witold Modzelewski.




Źródło: MondayNews Polska
Fot: mat. prasowe








tagi: WIBOR , bankowość , UE , ekonomia , gospodarka , finanse , kredyt , TSUE ,