Galeria Foto/Video - zagranica

Handel po szwedzku

Piątek, 10 sierpnia 2012 HURT & DETAL Nr 8 (78) / 2012 (Hurt i Detal)
Podobnie jak ściera się czerwień desek z bielą okiennic domków na sztokholmskich przedmieściach, tak w samym Sztokholmie, oprócz prywatnych sklepów, o klientów walczą dwie kontrastowo różne sieci 7-eleven i ICA. Pierwsza z nich to typowa sieć sklepów mało- i średniopowierzchniowych, których polskim odpowiednikiem może być Żabka czy Freshmarket. Druga to dyskont porównywany do Lidla czy Biedronki. Natomiast wokół Sztokholmu znajduje się kilka marketów Netto, które konkurują z cenami w mieście.

Sklepy sieci 7-eleven można spotkać niemalże na każdym rogu. Bogato rozwinięta infrastruktura sprawia, że przechodząc długość jednej ulicy napotkałem po drodze aż 5 takich placówek. Na półkach można znaleźć wiele produktów, jednak ani jednego polskiego. To dziwne, bo rozmawiając ze sprzedawcami, dowiedziałem się, że klienci szukali polskich produktów (szczególnie w dzielnicy Norrmalm). W sklepie znajduje się dział z gazetami, lodówka z zimnymi napojami, w której z reguły ciężko o zwykłą, niegazowaną wodę mineralną.

Z drugiej strony, istnieje duży wybór wód smakowych, przeważnie gazowanych lub jodowanych. W niektórych sklepach 7-eleven znajduje się dział z warzywami i owocami, w każdym natomiast jest miejsce z dostępem do internetu. Pomysłodawca nie ograniczał się do hot-spotu, lecz postawił dwa komputery z szerokopasmowym internetem w każdym sklepie. Szwedzką przychylność do tego typu rozwiązań potwierdza ranking z 2006 roku, w którym to Szwecja zajęła pierwsze miejsce pod względem korzystania z internetu przez społeczeństwo (ok 80 proc. Szwedów).

Sieć sklepów ICA tworzą regularne sklepy ICA, ICA To Go oraz większe, rzadziej rozmieszczone ICA Max. W swojej ofercie posiadają wiele produktów marki własnej sprzedawanych pod nazwą sklepu. Charakterystyczną linią produktów jest seria ICA I love eco, która wypełnia niemal 20 proc. sklepowych półek. Porównując szwedzką sieć do niemieckiego Lidla warto zauważyć, iż ta pierwsza nie oferuje swoim klientom sprzętu rtv i agd, co wydaje się nie spełniać najnowszych trendów sprzedaży dyskontowej.

Biorąc pod uwagę sklepy prywatnych przedsiębiorców, w ostatnich latach ich liczba diametralnie spadła, co widoczne jest w szwedzkiej stolicy. W centrum Sztokholmu na 10 sieciówek przypada około 2-3 sklepów prywatnych, które tak naprawdę bardziej przypominają kioski. Naturalnie najwięcej tych sklepów znajduje się w okolicach stacji metra i większych przystanków autobusowych, ponieważ można w nich kupić bilety komunikacji miejskiej. Bankructwo sklepów, które w zeszłym roku wyniosło 5 proc., spowodowane jest kryzysem finansowym, który dotyka wszystkie gałęzie handlu. W ostatnich trzech kwartałach tempo wzrostu PKB zmalało z 5,3 proc. (29 lipiec 2011) do 1,1 proc. (29 luty 2012). Stąd też wielu Szwedów znacznie intensywniej przelicza zawartość swoich portfeli.

Paweł Pańczyk
zdjęcia: Małgorzata Fedorowicz

tagi: Szwecja, Sztokholm,