Kategorie produktów

Konsolidacja czy wyprzedaż?

Piątek, 22 czerwca 2018 HURT & DETAL Nr 06/148. Czerwiec 2018
Tej wiosny kolejne polskie sieci handlowe ostatecznie trafiły w ręce zagranicznych inwestorów. Wiele wskazuje na to, że już wkrótce w handlu detalicznym polski kapitał będzie reprezentowany przede wszystkim przez sieci o charakterze franczyzowym.
Utrzymująca się wysoka konsumpcja na rynku wewnętrznym powoduje, że dobrze zorganizowane sieci detaliczne stały się łakomym kąskiem zarówno dla funduszy inwestycyjnych, jak i inwestorów branżowych. Po miesiącach oczekiwania UOKiK wydał zgodę na przejęcie przez Eurocash sieci Mila. Tym samym druga z największych akwizycji tegorocznej wiosny zostanie już wkrótce zamknięta ostatecznie. Przypomnijmy, że pierwszą było przejęcie Grupy Emperia i sieci Stokrotka przez litewską firmę Maxima Grupe, która właśnie w maju objęła, po wcześniejszym, pełne 100 proc. akcji Emperii.

Obecnie czekamy tylko na wyjaśnienie, co dalej z siecią Piotr i Paweł, którą od rodziny Wosiów przejął w lutym fundusz Capital Partners zapowiadając szybką odsprzedaż firmy inwestorowi branżowemu. Tu spekulacji jest coraz więcej. Należy przypuszczać, że sprawa wyjaśni się w ciągu najbliższych tygodni, a może nawet dni.

Tymczasem zaś Piotr i Paweł wyraźnie porządkuje swoje zasoby. Z jednej strony uruchamiane są nowe placówki, z drugiej zaś likwidowane te, które mają kłopoty z rentownością. Powołany został także nowy prezes sieci – Marek Miętka związany wcześniej z Tesco. Wszystko to wskazuje na to, że TFI Capital Partners ostro zabrał się do przygotowywania sieci do sprzedaży, która przyniesie zysk godny marki Piotr i Paweł.

Kto następny?

Gdy i ta transakcja dojdzie do skutku to na rynku pozostanie już tylko kilka dużych sieci, które mogą znaleźć się w obszarze zainteresowania potencjalnych inwestorów. Obecnie nie wiadomo, czy takie sieci jak Topaz, Polomarket, czy Arhelan są autentycznie zainteresowane pozyskaniem  strategicznego  inwestora. Są to liczne sieci sklepów klasy supermarketu i to typu proximity, czyli takie, przed którymi obecnie rysuje się niezła przyszłość. Sieci te powstały w pierwszej połowie lat 90-tych, co oznacza, że wkrótce konieczna może być zmiana pokoleniowa. I od tego w dużym stopniu zależy, czy właściciele zdecydują się na ich sprzedaż.

Warto zwrócić uwagę na fakt, iż w dziedzinie działań o charakterze konsolidacyjnym w maju miało miejsce wydarzenie szczególne. Podpisany został list intencyjny między grupą E.Leclerc i siecią Frac w sprawie powołania grupy zakupowej, której celem ma być m. in. uzyskanie w negocjacjach z dostawcami korzystniejszych warunków zakupu. Nie znamy szczegółów tego porozumienia, wiadomo natomiast, że wymaga ono  akceptacji ze strony UOKiK. Oznaczać to może, iż współpraca przewiduje także głębszy zakres współpracy niż by się to mogło wydawać na pierwszy rzut oka.

Franczyza ostoją

Nieco odmiennie wygląda sprawa ewentualnej konsolidacji sieci franczyzowych, szczególnie tych, które powiązane są z dużymi dystrybutorami hurtowymi. To, w wielu przypadkach, sieci franczyzowe stały się tym biznesem, który podtrzymuje słabnący hurt. Klasycznym przykładem może tu być Grupa Bać-Pol i wchodząca w jej skład sieć SPAR. Bać-Pol przeżywa potężne kłopoty finansowe, zaś SPAR doskonale radzi sobie na rynku otwierając kolejne placówki handlowe. Nieoficjalnie mówi się, że Bać-Pol jest na sprzedaż, trudno jednak oczekiwać, iż znajdzie się inwestor gotów przejąć część hurtową Grupy. Tym bardziej, iż perspektywy hurtu spożywczego nie rysują się najweselej, co potwierdzają nawet  wyniki finansowe takiego potentata jak Eurocash. Co innego  SPAR. Tu chętnych by nie brakowało. W tym kontekście wymienia się nawet południowoafrykańską spółkę SPAR-a zainteresowaną ponoć także Piotrem i Pawłem.

Zakup spółki zarządzającej siecią franczyzową jest oczywiście o wiele mniej kosztowny niż kupno całej sieci o charakterze własnościowym. Dlatego też chętnych byłoby nawet sporo, jednak podaż wydaje się niewielka. Mało kto zechce sprzedać tylko tę część biznesu, który jest najbardziej rentowny.

A może my ich kupimy...

Zawężające się możliwości konsolidacyjne powodują, że firmy z polskim kapitałem z trudem i rzadko uczestniczą w tych procesach. A jeśli – to przede wszystkim jako podmioty sprzedawane zagranicznym inwestorom. Chociaż niektórzy przedsiębiorcy wykazują się w tej kwestii sporym optymizmem. Krzysztof Tokarz, prezes GK Specjał uważa, że możliwe jest nawet przejęcie przez krajowe firmy działających na polskim rynku podmiotów zagranicznych. Są na rynku polskie podmioty dysponujące dostępem do gotówki umożliwiającej przeprowadzenie tego rodzaju operacji. W przypadku Specjału, który ma dosyć stabilną sytuację finansową zarówno po stronie hurtowej, jak i detalicznej i związany z tym dostęp nie tylko do środków własnych, ale i funduszy zewnętrznych, nie jest wykluczone podjęcie próby przejęcia firmy zagranicznej. Tym bardziej, że Specjał już jedną tego typu próbę ma za sobą. Niewiele brakowało, aby w ręce rzeszowskiej firmy trafił polski oddział niemieckiego Lekkerlandu.

W ciągu niespełna 30 lat gospodarki rynkowej w Polsce krajowy kapitał zbudował liczną grupę sieci handlowych, których nie powstydziłyby się rynki zachodnioeuropejskie. Dlaczego więc tak dobrze funkcjonujące podmioty nie miałyby przejmować firm zagranicznych, lub ich spółek zależnych gorzej radzących sobie na polskim rynku? Niestety słabością polskich sieci jest brak wystarczającego zaplecza finansowego, które umożliwiłoby przeprowadzenie akwizycji godnej doświadczenia i umiejętności ich właścicieli. A może radą na to będzie współdziałanie polskich przedsiębiorców, do którego od lat namawiają ich rynkowi analitycy.

Witold Nartowski


tagi: handel, franczyza, inwestycje, sieci handlowe,